wtorek, 24 grudnia 2013

Wesołych Świąt ;3


 Ile świeczek na choince

tyle osób bliskich znam
każda świeczka ma swe imię
każdą w swoim sercu mam
każdej życzyć się ośmielam
w dniu Bożego Narodzenia
Błogosławieństw Bożych moc
w Wigilijną piękną noc.

~~


Obudziłam się w szpitalu. Byłam bardzo zdezorientowana, 
ale powoli sobie wszystko przypomniałam. Szłam
do koleżanki, byłam na pasach, gdy nagle zza zakrętu
wyjechał rozpędzony samochód. Byłam przerażona i dalej już
nic więcej nie mogłam sobie przypomnieć. Gdy otworzyłam
oczy, obok mnie siedziała mama.
-Jak się czujesz córeczko? -zapytała.
-Słabo mi i wydaje mi się, że nie mam czucia z nogach.
Mamo, co się ze mną stało? Pamiętam tylko samochód. -powiedziałam
-Julia zostałaś potrącona! -mama się rozpłakała i w tym
momencie wszedł lekarz.
-Dzień Dobry!
-Dzień Dobry panie Doktorze! Dlaczego nie mam czucia 
w nogach? -zapytałam z rosnącym przerażeniem.
-Masz uszkodzony rdzeń kręgowy, więc będzie ciężko. -odpowiedział lekarz.
-Chce pan powiedzieć, że jestem skazana na wózek?!
-Niestety tak -powiedział lekarz ze smutkiem.
Po tym, co usłyszałam, nie mogłam się uspokoić. Zaczęłam
strasznie płakać. Po kilku dniach gdy już trochę ochłonęłam, zapytałam kolejnego lekarza:
-Czy jest coś, co pomoże mi stanąć na nogi?
-Tylko wiara, nic innego tutaj nie pomoże. Uszkodzenie
rdzenia jest bardzo duże. -odpowiedział.
Gdy wróciłam do domu, cały czas byłam zdołowaną, uzależnioną
od innych dziewczyną! Tak bardzo lubiłam tańczyć.
Chodziłam na kółko taneczne, a teraz?
Wszystko legło w gruzach i taka byłam załamana przez następne tygodnie.
Jednak pewnego dnia, pomyślałam sobie: dosyć łez, dosyć smutku.
Koniec z pesymizmem! Teraz czas na ciężką rehabilitację,
pomimo że lekarze mówią, że i tak nic nie pomoże, 
to i tak chcę spróbować! Jak pomyślałam, tak zrobiłam!
Jeszcze wieczorem przeprowadziłam poważną rozmowę 
z moimi rodzicami na temat moich przemyśleń.
-Proszę, zapiszcie mnie na rehabilitację. -powiedziałam uśmiechając się.
Rodzice wyglądali na bardzo zdziwionych. Długo milczeli,
ale w końcu odezwali się.
-Julia, poco się masz męczyć ćwiczeniami skoro i tak... -nie dokończyła mama.
-Skoro i tak nie będę chodzić, chciałaś powiedzieć?
-To nie tak, jak myślisz córeczko!
-Nie tak? A jak?
-My po prostu chcemy dla Ciebie, jak najlepiej.
-Więc zróbcie to, o co Was proszę. Przecież nic nie tracę,
a może zyskam, bo gorszej i tak być już nie może!
-Masz rację. -powiedzieli w końcu rodzice - cieszymy się
bardzo, że masz w sobie taką siłę, żeby walczyć.
Na drugi dzień po rozmowie, zaczęłam rehabilitację.
Ćwiczyłam przez długie miesiące, po parę godzin dziennie.
Mozolne ćwiczenia dawały rezultat, ale bardzo powolny.
Gdy mnie trzymali z dwóch stron, dawałam radę zrobić
dwa, trzy kroki, lecz było to bardzo męczące. Czasami naprawdę
miałam dosyć, ale wspierali mnie bliscy przyjaciele i rodzina,
i jakoś dawałam radę. Pewnego wiosennego popołudnia
postanowiłam wyjechać z przyjaciółmi na spacer.
Gdy znaleźliśmy się w lesie powiedziałam:
-Pomóżcie mi wstać z tego cholernego wózka!
-Ale.. -nie zdążył dokończyć Wiktor.
-Nie ma ,,ale'', tylko pomóżcie. -powiedziałam stanowczym głosem.


-Dobrze, spróbujemy.
Po pięciu minutach, stałam już na własnych nogach. 
Przyjaciele puścił mnie, ale asekurowali, a ja nadal stałam.
Po chwili odważyłam się dać jeden krok, drugi, trzeci, 
aż w końcu po prostu poszłam o własnych siłach.
-Julia ty chodzisz! -wykrzyknęli jednocześnie wszyscy.
Rozpłakałam się, ale tym razem były to łzy szczęścia.
-Dziękuje Wam! -powiedziałam ściskając ich.
-Podziękuj, ale sobie! Bo to tylko twoja zasługa!
Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Po 4 latach
ciężkiej pracy, wreszcie zaczęłam chodzić, a nawet wróciłam
do swojego ulubionego hobby czyli tańca.

~~

Cześć. Mnie u nie było:O bo nie mam czasu..
Jak tam? A u mnie Git ;)
Spałam o 4.00 :o Wstałam około o 11.49.
Wychodzę na komputer na fb.
Pózniej..
Jadę do babcii na wiligii.
Było GIT! :D
Pózniej...
Na wieczorem do cmentarz,
Ale zajebiste świeci *.*
Wróciłam do domu, wychodze na Fb
jem słodzycze i Pomarańczowe:D
a teraz troche boli mnie rękę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz